środa, 18 kwietnia 2018

Orientana - peeling do twarzy papaja i żeń-szeń indyjski

Naturalny kremowy peeling do twarzy na bazie wyciągów roślinnych i naturalnych cząsteczek złuszczających to kolejny już produkt marki Orientana, który przypadł mi do gustu i znalazł się na liście kosmetyków obowiązkowych, nazywanych przez wiele z Was produktami must have.

Peeling zamknięty jest w plastikowym słoiczku o pojemności 50g, po otwarciu przechowywać możemy go przez okres trzech miesięcy, nie zapominając o każdorazowym szczelnym zakręcaniu pojemniczka. Produkt nie jest testowany na zwierzętach, nie zawiera również parabenów, parafiny, ftalanów, olejów mineralnych oraz silikonów. Jest to kosmetyk w 100% naturalny!
Produkt przeznaczony jest dla każdego typu cery, ja określiłabym go jako dość intensywnego zdzieraka, w związku z czym nie polecam go osobom o wrażliwej skórze twarzy, no chyba jeżeli będzie on stosowany bardzo delikatnie i przy użyciu większej ilości wody. Jest to typowy peeling mechaniczny. Zwilżoną skórę twarzy masujemy przez kilka chwil po czym spłukujemy, najlepiej letnią wodą. Po zakończonym zabiegu polecam zastosować tonik, o którym pisałam post wcześniej KLIK.
Konsystencja produktu bardzo treściwa, gęsta, kremowa z dodatkiem dość dużych drobinek - zmielonych pestek moreli i orzecha. W składzie poza tytułową ashwagandhą (żeń-szeniem indyjskim) i papają znajdziemy mnóstwo innych ekstraktów roślinnych oraz olejów - skład na zdjęciu poniżej. Peeling pachnie dość specyficznie, ja wyczuwam sproszkowane pestki oraz w mniejszym stopniu papaję. Dość przyjemny aromat, plus za brak sztucznych substancji zapachowych.
Bardzo podoba mi się efekt po zastosowaniu tego peelingu, różnicę czujemy od razu. Buzia jest bardzo wygładzona, martwy naskórek skutecznie usunięty. Peeling nie podrażnia ani nie uczula. Zaczerwienienie szybko znika, a jeżeli wykonamy zabieg delikatnie możemy temu zapobiec i zaraz po zmyciu kosmetyku cieszyć się wyrównanym kolorytem.

Za możliwość przetestowania produktu chciałabym podziękować internetowej drogerii intymnej Greener. Dodatkowo odsyłam Was na stronę Świadomego klienta, gdzie poza tym peelingiem i innymi kosmetykami marki Orientana znajdziecie również mnóstwo ciekawych produktów do pielęgnacji ciała i włosów i nie tylko.

Czytaj dalej »

piątek, 13 kwietnia 2018

Orientana - delikatny i naturalny tonik do twarzy neem i cytron

Tonik przeznaczony jest dla osób posiadających cerę tłustą. Ja, typowy mieszaniec zmagający się z przesuszonymi policzkami i przetłuszczoną strefą T (broda-nos-czoło) również jestem zadowolona z działania tego produktu i cieszę się, że mogłam przetestować go dzięki współpracy z Internetową Drogerią Greener.
Kosmetyki marki Orientana cenię sobie głównie za naturalny, bogaty skład pozbawiony zbędnych silikonów, parabenów, parafiny, ftalanów czy olejów mineralnych. Ceny produktów również bardzo mi odpowiadają - pomimo tak dobrych, wyselekcjonowanych składników i fantastycznej jakości kosmetyki dostępne są na każdą kieszeń.

Wracając jednak do bohatera dzisiejszego wpisu - tonik do twarzy neem i cytron do pielęgnacji twarzy, szyi i dekoltu to kosmetyk, na który warto zwrócić swoją uwagę. Zamknięty w 100 ml plastikowej buteleczce z atomizerem idealnie sprawdzi się także w podróży, Energetyzujący aromat przypominający tropikalny koktajl orzeźwia i odświeża.
Producent zaleca stosować kosmetyk dwa razy dziennie - rano i wieczorem spryskując nim twarz, szyję oraz dekolt a następnie wklepać. Jeżeli taka forma nam nie odpowiada, produktem możemy nawilżyć wacik, a następnie przemyć nim buzię. Warto pamiętać o pominięciu okolicy oczu, gdyż tonik nieźle szczypie. Po otwarciu kosmetyk należy zużyć w ciągu pół roku.

Tak jak wspominałam na samym początku kosmetyki marki Orientana cechują się bogatym, naturalnym składem. Producenci w trosce o naszą skórę oraz zdrowie nie dodają do swoich kosmetyków zbędnej chemii. Tonik do twarzy neem i cytron stworzony został również z wyselekcjonowanych składników i jest w 100 % naturalnym produktem nie testowanym na zwierzętach.

Jak działa tonik?
Podstawową jego funkcją jest oczywiście tonizowanie skóry. Produkt ładnie uzupełnia wieczorny demakijaż a także przygotowują cerę rano do przyjęcia kremu na dzień. Reguluje wydzielanie sebum i sprawia, że moja buzia nie błyszczy się. Tonik nie wysusza jednak mojej skóry, nie podrażnia jej i nie powoduje pojawiania się nowych wyprysków. Wysusza te, które pojawiają się na mojej twarzy kilka dni przed menstruacją. Kosmetyk jest bardzo wydajny - jedno, dwa psiknięcia zdecydowanie wystarczają aby pokryć cieniutką warstewką całą skórę na twarzy. Przyjemny zapach i minimalny efekt chłodzenia bardzo przypadły mi do gustu - dla lepszego działania orzeźwienia tonik trzymam w lodówce.



Czytaj dalej »

sobota, 7 kwietnia 2018

Kruidvat 1975 Originals: peel-off masker masque pelable verfrissend refraichissant dragon fruit | odświeżająca maseczka z Rossmanna

Jakiś czas temu w drogeriach sieci Rossmann pojawiła się wyspa z produktami marki Kruidvat Originals 1975. Kosmetyki charakteryzują się nie tylko ciekawymi pojemniczkami (kremy zamknięte w słoiczki, oleje w buteleczki typowe dla lekarstw z apteki) ale również i ceną, która niewątpliwie przyciąga klienta. Teraz (od 6.04 do 8.04) produkty zostały dodatkowo przecenione, w związku z czym zdobyć możemy je w granicach 7-16 złotych w zależności od kosmetyku.

Przyznam szczerze, że skusiło mnie kilka produktów tej marki i z przyjemnością przetestowałabym je wszystkie, jak na razie jednak kupiłam jedynie maseczkę odświeżającą typu peel-off z wyciągiem ze smoczego owocu czyli z pitaji. Pitaja to tropikalny owoc nazywany również truskawkową gruszką, który coraz częściej wykorzystywany jest także w kosmetyce. Bogaty w witaminy i minerały odżywia skórę, a także jak zapewnia nas producent - posiada właściwości oczyszczające i rewitalizujące.

Maseczka Originals została przebadana dermatologicznie a polecana jest dla osób o każdym typie cery. Działa bardzo delikatnie, pozbywając się jej z twarzy nie czujemy bólu ani dyskomfortu. Nie fundujemy sobie dodatkowo depilacji tak jak w przypadku masek Pilaten, o których pisałam w TYM poście. Po zdjęciu maski moja buzia nie była ani zaczerwieniona ani ściągnięta, a wręcz przeciwnie. Maseczka ładnie nawilżyła moją cerę i pozostawiła skórę miękką i delikatną. Nie przemywałam skóry wodą tak jak zaleca to producent, gdyż maska zeszła z buzi równomiernie. Formuła peel-off tworzy się na skórze w ciągu 15-20 minut.

Tuba zawiera 125 ml produktu o delikatnie różowym, szklistym kolorze i ładnie rozprowadzającej się konsystencji. Zapach lekko owocowy i niedrażniący umila zabieg. Po nałożeniu maseczki na twarz nie szczypie ona w oczy - czujemy delikatny "wiaterek".

Skład maseczki bardzo krótki - zaraz po wodzie znajduje się niestety alkohol, nie zabrakło również substancji zapachowych, a także barwnika syntetycznego.

INGREDIENTS: aqua, alcohol denat, polyvinyl alcohol, propylene glycol, PVP, polysorbate 20, parfum, gylerin, hylocereus andatus fruit extract, potassium sorbate, CI 17200.

Podsumowując: Pomimo niezbyt naturalnego składu, maseczkę bardzo polecam - głównie ze względu na jej nawilżające właściwości i zdrowo wyglądającą cerę, a także na niską cenę oraz dostępność. Marka oznaczona "wyjątkowym produktem Rossmann 2018" dla mnie również okazała się wyjątkowa! :)

Jestem ciekawa czy znacie już produkty tej marki, a także czy mieliście okazję je przetestować. Zapraszam do aktywności w komentarzach. Koniecznie dajcie znać czy w Waszych Rossmannach również pojawiła się wyspa z produktami Kruidvat. 
Czytaj dalej »

niedziela, 25 marca 2018

GENTLE DAY - rewolucyjne podpaski i wkładki higieniczne z paskiem anionowym. Idealne dla alergiczek i nie tylko.

Kobieta nowoczesna to kobieta świadoma. Taka, która w sposób przemyślany i rozsądny dokonuje zakupów kosmetycznych nierzadko inwestując w produkty z górnej półki zawierające bogactwo składników pochodzenia naturalnego. Kobieta, która zwraca uwagę na ekologiczne metody wytwarzania, na ochronę przyrody i środowiska. 
Dlaczego więc wybierając produkty higieniczne niejedna z nas decyduje się na przysłowiowe "cokolwiek"? W te dni powinnyśmy szczególnie czuć się komfortowo nie zapominając przy tym o świadomym wyborze i o zasadach jakimi kierujemy się podczas zakupów na przykład kremu do twarzy czy swojej ulubionej maseczki do włosów. 

Podpaski i wkładki higieniczne marki Gentle Day powstały z myślą o kobietach, którym nie jest obojętny sposób wytwarzania i materiał jaki został wykorzystany do wykonania stosowanych przez nie produktów. Gentle Day to marka niewątpliwie innowacyjna biorąc pod uwagę większość obecnie istniejących na polskim rynku produktów. 

Produkty higieniczne marki Gentle Day miałam przyjemność przetestować jakiś czas temu dzięki współpracy z drogerią internetową TRINY.PL. Przyznam szczerze, że pierwszy raz spotkałam się z podpaskami oraz wkładkami z paskiem anionowym, który ma za zadanie usunąć nieprzyjemny zapach jak również zatrzymać rozprzestrzenianie się bakterii, które rozwijają się wewnątrz produktu. Pasek anionowy ochrania także system reprodukcyjny oraz skórę przed dokuczliwymi dolegliwościami, które spowodowane są przez rozwój wyżej wspomnianych bakterii. Paski te zapewniają uczucie komfortu i świeżości przez długi czas.

To właśnie głównie dzięki paskowi anionowemu zdecydowałam się na produkty marki Gentle Day, które dostępne są w drogerii internetowej TRINY.PL w stosunkowo niskiej cenie w porównaniu z innymi sklepami, w których możemy się w nie zaopatrzyć. Należę niestety do grupy kobiet, która dość często zmaga się z infekcjami i potocznie nazywanymi "problemami intymnymi"- basen, aktywny tryb życia, zaburzania flory bakteryjnej. Postanowiłam dać szansę podpaskom oraz wkładkom po, ażeby przekonać się, czy marka Gentle Day jest godna polecenia dla kobiet takich jak ja. 

W ramach współpracy z TRINY.PL otrzymałam:

Zarówno wkładki jak i podpaski, które testowałam zapakowane są pojedynczo w bardzo szczelny sposób, dzięki czemu nie są one bezpośrednio narażone na zabrudzenia podczas przechowywania ich w torebce czy kosmetyczce. Pozbawione środków zapachowych, a także innych substancji chemicznych sprawiają, że sięgać po nie mogą także alergiczki. Nie zawierają również chloru. Przyjazne dla skóry pH nie podrażnia delikatnych miejsc intymnych. Dzięki wyżej wspomnianym już przeze mnie pasku anionowym podpaski i wkładki blokują rozwój bakterii przyczyniających się do powstawania infekcji i przykrych dolegliwości takich jak stan zapalny i zaczerwienienie.   
Podpaski rzeczywiście wyróżniają się zwiększoną chłonnością w porównaniu do tradycyjnych podpasek, których używałam do tej pory.  Skrzydełka ochraniają bieliznę nawet podczas zwiększonej aktywności w ciągu dnia, a warstwa z mikrootworami przepuszczającymi powietrze sprawia, że nie czuję się niekomfortowo. Anionowe paski dodatkowo neutralizują nieprzyjemny zapach. Klej zamieszczony po zewnętrznej stronie wkładki/podpaski przytrzymuje ją na tyle, że nie roluje się ona na bieliźnie i nie przesuwa. 

Podsumowując: Uważam, że zarówno podpaski jak i wkładki Gentle Day warto przetestować. Ceny minimalnie różnią się od produktów oferowanych przez znane marki w związku z czym pozwolę sobie w tym miejscu zacytować słowa producenta: popyt na produkty o niskiej cenie zmusza producentów do poszukiwania nowości, które obniżają koszty ich wytwarzania, często tracąc na jakości produktów i zwracając mniejszą uwagę na bezpieczeństwo i komfort produktów. 
Marka Gentle Day to szeroki wybór produktów niezbędnych w "te dni" jak również w trakcie całego cyklu. Bogaty asortyment podpasek i tamponów o różnym poziomie chłonności i wielkości sprawia, że każda kobieta oraz dziewczyna znajdzie coś dla siebie. Wkładki stosowane każdego dnia zapewnią komfort, a także ochronę przed bakteriami. 

Bardzo zależy mi na Waszej opinii, dlatego też gorąco zachęcam do aktywności w komentarzach. Jestem ciekawa czy używacie bądź używałyście produktów tej firmy i jakie jest Wasze zdanie w tej kwestii - warto inwestować w podpaski i wkładki lepszej jakości? 
Zapraszam również do zapoznania się z ofertą produktów Gentle Day na TRINY.PL
Czytaj dalej »

sobota, 10 marca 2018

CIEN - rozgrzewająca sól do kąpieli imbir & kardamon

Cześć! Dzisiaj przychodzę do Was z recenzją niezwykle aromatycznej soli do kąpieli z imbirem i kardamonem od marki Cien. Produkty Cien dostępne są w supermarketach Lidl za przysłowiowe grosze. W ofercie marki znajdziecie między innymi szampony i odżywki do włosów, żele pod prysznic, balsamy do ciała, dezodoranty czy pianki do golenia dla kobiet jak i dla mężczyzn. Osobiście rzadko sięgam po produkty Cien ale po przetestowaniu recenzowanej przeze mnie soli chyba skuszę się na inne kosmetyki wyprodukowane dla sklepów sieci Lidl. 

Rozgrzewająca sól do kąpieli o zapachu imbiru i kardamonu w swoim składzie zawiera olej z nasion słonecznika (helianthus annuus seed oil), który pełni funkcję delikatnie natłuszczającą ochraniając naszą skórę przed utratą wody i wysuszeniem spowodowanym m.in. długimi kąpielami. Ekstrakt z korzenia imbiru (zingiber officinale extract) pobudza krążenie i działa bakteriobójczo. Dodatkowo rozgrzewa skórę i odpręża. 
Produkt o pojemności 600 gramów zamknięty jest w plastikowej, przezroczystej buteleczce. Dość grube kryształki soli szybko się rozpuszczają delikatnie zabarwiając wodę. Zapach bardzo przyjemny, jak dla mnie energetyzujący, pobudzający do życia, otula mnie podczas kąpieli i unosi się w całej łazience.
Producent zaleca zawartość około trzech nakrętek wsypać do wanny pod strumień ciepłej wody i delikatnie wymieszać - ja wrzucam "na oko" do wanny zanim jeszcze odkręcę wodę, bez różnicy.
Sól nie podrażniła mojej skóry ani nie wywołała reakcji alergicznej.
Uwielbiam korzenne aromaty, nuty imbiru i kardamonu szczególnie rozpieszczają moje zmysły - nierzadko te dwie przyprawy znajdują zastosowanie w mojej kuchni. Miło, że teraz mogę upajać się tym zapachem również podczas moich małych rytuałów SPA w domowym zaciszu.

Jestem bardzo ciekawa czy znacie tą sól do kąpieli, a także czy sięgacie po produkty marki Cien
Czytaj dalej »

niedziela, 4 marca 2018

black and white czyli recenzja dwóch kultowych maseczek do twarzy od Pilaten | White clay mask blackhead extraction acne removal i black head pore strip

Wczorajszy "czarny post" bardzo przypadł Wam do gustu, postanowiłam więc iść za ciosem i przedstawić Wam kolejny produkt, w skład którego wchodzi węgiel aktywny - tym razem z bambusa. Dodatkowo dla kontrastu chciałabym pokazać Wam białą wersję maseczki Pilaten, która jest mniej znana na blogosferze niż jej czarna przyjaciółka.

O maseczkach z firmy Pilaten po raz pierwszy przeczytałam około rok temu. Wiele dziewczyn chwaliło ten produkt jednak niektóre z Was narzekały na bolesne "zrywanie" maski z twarzy i na długotrwałe tego skutki w postaci podrażnienia i zaczerwienienia skóry. Postanowiłam więc sama przekonać się jak działa rozsławiona na blogosferze maska Pilaten. Pobiegłam do apteki i kupiłam obydwie wersje.

Jednorazowe saszetki różnią się od siebie pojemnością. Za około 2 złote zakupimy 6 gram czarnej maseczki bądź też 10 gram maseczki białej. Ja uważam, że nawet ta mniejsza ilość z powodzeniem wystarczy. Dlaczego? Otóż moje Drogie, maska ta rzeczywiście niesamowicie przykleja się do naszej buźki i "depiluje" policzki, wąsik czy baczki - dlatego też jeżeli nie chcecie płakać podczas zabiegu ściągania produktu z twarzy zaaplikujcie maseczkę wyłącznie na strefę T (czoło - nos - broda) i na przednie części polików. Bezwzględnie omijamy brwi, a także powieki.

Zarówno czarna maska jak i biała wysycha na naszej buzi w ciągu około 30-40 minut. Uzbroicie się więc w cierpliwość i nie sprawdzajcie co chwilkę (tak jak ja) czy to już odpowiedni moment aby zabrać się za zrywanie produktu z twarzy. Jeżeli maska nie wyschnie do końca - nie próbujcie po kawałeczku pozbywać jej się ze skóry, poczekajcie aż zamieni się w formułę peel-off.

Producent zaleca przed nałożeniem maseczki "otworzyć pory" poprzez nałożenie na oczyszczoną twarz ciepłego kompresu w postaci zwilżonego w ciepłej (ale nie gorącej) wodzie ręcznika. Następnie aplikujemy przeznaczonym do tego pędzlem bądź palcami produkt na twarz i czekamy aż ten zastygnie. Po zerwaniu maseczki myjemy buzię w letniej wodzie.

Czarna maska przeznaczona jest dla cery trądzikowej, biała wzbogacona w aloes i ekstrakt z kaktusa może być stosowana przez osoby bardziej wrażliwe. Moim jednak zdaniem zarówno jedną jak i drugą maseczkę powinny odpuścić sobie osoby zmagające się z problemem przesuszonej skóry czy naczynkami. Produkt bardzo dobrze oczyszcza i rzeczywiście "wyciąga" wągry z naszej skóry. Dodatkowo również depiluje wszystkie maleńkie włosy - tak więc podczas zrywania odczuwamy duży dyskomfort i ból. U mnie zaczerwienie trwało ponad godzinkę w związku z czym nie polecam aplikować maseczki przed wielkim wyjściem, a wieczorem przed pójściem spać.

Podsumowując dzisiejszą recenzję - polecam maseczki marki Pilaten. Pomimo zaczerwienienia skóry trwającego ponad godzinkę jestem zadowolona z efektu oczyszczenia. Buzia po zabiegu była gładka i przyjemna w dotyku. Odpowiednia tonizacja bez efektu ściągnięcia.

Jestem ciekawa co myślicie o tych maseczkach? Znacie obydwie wersje czy jedynie czarna maska z dodatkiem aktywnego węgla rzuciła Wam się w oczy?

Przypominam o trwającym na blogu rozdaniu KLIK
Czytaj dalej »

sobota, 3 marca 2018

Węglowe mydło SADZA SOAP, pasta do zębów z węglem drzewnym ECODENTA i gąbka KONJAC z węglem z bambusa

Dzisiaj zapraszam Was na recenzję aż trzech produktów, które otrzymałam w ramach współpracy z drogerią kosmetyczną TRINY. Zarówno mydło SADZA SOAP, pasta do zębów ECODENTA jak i gąbka KONJAC zawierają w swoim składzie węgiel aktywny. Pierwiastek ten ceniony jest od wielu lat ze względu na wszechstronne zastosowanie i dobroczynne właściwości. Obecnie, coraz częściej wykorzystywany również jest w branży kosmetycznej. Antybakteryjne działanie, tonizacja czy oczyszczanie to jedynie wierzchołek góry lodowej - jeżeli Jesteście ciekawe co jeszcze w stanie jest Wam zagwarantować ten w stu procentach naturalny surowiec - nie odchodźcie od monitorów swoich komputerów i zapoznajcie się z moim dzisiejszym wpisem. 
Gąbka KONJAC od firmy Beauty formulas do mycia twarzy z węglem z bambusa to produkt wykonany w stu procentach z czystej sproszkowanej rośliny konjac. Próżno szukać więc w składzie dodatków chemicznych, barwników, substancji zapachowych czy parabenów. Nietestowany na zwierzętach, biodegradalny produkt bez wątpienia należy do godnych polecenia. Stosowałam różnego rodzaju gąbki, szczoteczki czy inne myjki do oczyszczania buzi, ale ta wydaje mi się być najbardziej delikatną. Niewątpliwie ogromnym plusem dla mnie jest fakt, iż nie muszę koniecznie używać żelu czy pianki do mycia. Po zamoczeniu gąbki w letniej wodzie produkt bardzo szybko staje się mięciutki i przyjemny w dotyku - ultradelikatnie dość gładka struktura oczyszcza cerę z nadmiaru sebum, a także makijażu bez żadnych podrażnień. Buzię myjemy wykonując gąbką masaż okrężnymi ruchami, następnie spłukujemy buzię wodą i osuszamy ręcznikiem. Konjac nadaje się zarówno dla osób posiadających cerę mieszaną, tłustą jak i wrażliwą i przesuszoną. Dodatek aktywnego węgla działa tonizująco, absorbuje nadmiar sebum pozostawiając naszą buzię oczyszczoną ale i nie ściągniętą. Na sam koniec dodam, że gąbka zastąpiła u mnie tradycyjny peeling - jej struktura działa delikatnie złuszczająco jednak mniej inwazyjnie niż produkty peelingujące. Gąbkę po wykonaniu zabiegu należy dokładnie wypłukać, a następnie pozwolić jej wyschnąć w naturalnych warunkach. Produkt należy wymieniać co dwa, trzy miesiące.
Z drogeryjnych past wybielających znanych firm zrezygnowałam już jakiś czas temu. Większość z nich jedynie podrażniała moje dziąsła, powodując stany zapalne, które bardzo trudno się goiły. Pasta do zębów z węglem drzewnym i teavigo ECODENTA od firmy Biok laboratorija spełnia moje oczekiwania i nie powoduje wyżej wspomnianych problemów. Ecodenta jest produktem wegańskim, zawierającym w swoim składzie aż 96% składników pochodzenia naturalnego. Teavigo to substancja czynna zielonej herbaty, która ma za zadanie niszczyć bakterie wywołujące próchnicę. Węgiel natomiast oczyszcza szkliwo zęba i tak jak teavigo - wymiata z naszej buzi demoniczne łobuzy siejące spustoszenie w naszym uzębieniu. Węgiel to naturalny wybielacz naszych zębów, który działa zdecydowanie mniej drażniąco niż chemiczne substancje aktywne. 
Pasta do zębów ma przyjemnie miętowy i odświeżający smak, dobrze się pieni dzięki czemu czyści dokładnie i skutecznie. Kolor pasty to czarna smoła - nie zrażajcie się tym jednak ani troszkę, ja polubiłam taką formułę i zupełnie mi ona nie przeszkadza. 
Ta do złudzenia przypominająca czarna bryłka węgiel to mydełko od firmy SADZA SOAP. Designerski wygląd przykuł moją uwagę do tego stopnia, że koniecznie chciałam przetestować ten produkt na własnej skórze. SADZA SOAP to polska marka produkująca kosmetyki w 100% naturalne, pozbawione zbędnej chemii: SLSów, SLESów, parabenów czy substancji zapachowych. Jest to kolejny prezentowany przeze mnie produkt wegański, czyli taki, do produkcji którego nie używa się składników pochodzenia zwierzęcego. 
Glicerynowym mydełkiem można myć zarówno włosy, ciało jak i twarz - łagodnie oczyszcza nie podrażniając skóry. Producent zapewnia nas, że produkt przeznaczony jest także dla osób zmagających się z alergią. Węgiel aktywny działa przeciwzapalnie i bakteriobójczo. Dzięki oryginalnemu kształtowi mydło z powodzeniem posłużyć może jako prezent bądź też dekoracja łazienki. Uważam, iż produkt jest dość wydajny, ładnie się pieni i rzeczywiście nadaje się nawet dla wrażliwej skóry. Szczególnie polubiłam go w pielęgnacji moich włosów - cieszę się, że mogę fundować im oczyszczanie bez przesuszających detergentów.


Dziewczyny, jestem bardzo ciekawa czy znacie powyższe produkty oraz czy stosujecie w swoich domach kosmetyki z węglem aktywnym? Co myślicie o tym pierwiastku? Czy warto pokusić się o kolejne produkty zawierające w swoim składzie ten surowiec? 
Zapraszam do aktywności w komentarzach, a także zachęcam do odwiedzenia sklepu internetowego TRINY 
Czytaj dalej »

Copyright © Szablon wykonany przez Blonparia