czwartek, 17 sierpnia 2017

Rozkoszuj się filiżanką kawy lub herbaty - CUP & YOU!


Jedni rozpoczynają z nią dzień, dla innych jest napojem, dzięki któremu funkcjonują w pracy prawidłowo, niektórzy piją ją nałogowo, inni z kolei raz na jakiś czas 'dla towarzystwa'...
Dla mnie kawa to odrobina luksusu, chwilka relaksu i zapomnienia. Uwielbiam ten napój i moment, kiedy zasiadam z filiżanką w dłoni otulona jej aromatem. Odprężam się w ten sposób po ciężkim dniu delektując się głębokim smakiem kawy. Trudno jest mi jednak znaleźć smak, który odpowiadałby mi w stu procentach, wciąż szukając swojego ulubieńca przeglądam strony on-line, a także stacjonarne sklepy oferujące kofeinowe napoje. Nie jestem zwolenniczką kaw rozpuszczalnych, zdecydowanie wybieram zmielone ziarna. Piję słodzoną, czasem dodając odrobinę słodkiej śmietanki po to, aby napój stał się bardziej delikatny, kremowy i ... kaloryczny? W zimę sięgam po przyprawy korzenne oraz różnego rodzaju syropy pogłębiające smak kawy.

Zestaw, który otrzymałam w ramach współpracy zawierał aż dziesięć saszetek kaw o różnych smakach. Degustacja ich była dla mnie niesamowitym doświadczeniem i sprawiła mi wiele przyjemności. Bardzo gorąco polecam zamówienie takiego pakietu osobom, którzy nie potrafią zdecydować się nad wyborem kawy, a także tym - którzy lubią bawić się smakiem i kawa stanowi dla nich swoistą formę deseru. Zestaw kaw to także idealny pomysł na prezent!

Saszetki, które otrzymałam, a także forma w jaki zostały one zapakowane wyglądają prześlicznie. Uwielbiam takie detale jak naklejki czy liściki dołączone do przesyłki. Świadczą one o tym, że osoba, która zajmuje się tworzeniem czy też przygotowywaniem zamówienia wkłada w to serce, nie pakując produktu ‘byle jak’, nie idąc na ilość, ale na jakość. Takie firmy wzbudzają we mnie ogromne zaufanie, bardzo często dla mnie to taka gwarancja jakości.

Nie jestem zwolenniczką mocnej kawy toteż jedna saszetka wystarcza mi na sporządzenie aż trzech ‘małych czarnych’ bądź przygotowanie dwóch kubków o pojemności 200 ml. Kawy są bardzo aromatyczne, dość grubo zmielone. Niektóre tworzą ciemny napój, inne – w zależności od rodzaju – bardziej brązowy, czekoladowy. Smaki, które otrzymałam w ramach współpracy bardzo przypadły mi do gustu, jak na razie moim faworytem została kawa kardamonowa – uwielbiam korzenne aromaty, delikatnie pikantne i pobudzające. Co prawda ten smak bardziej nadaje się na jesienno- zimowe popołudnia, ale warto wypróbować go już teraz delektując się przy tym lodami bakaliowymi z polewą czekoladową.
Na stronie Cup & You poza opisywanymi przeze mnie kawami w zestawie, znajdziecie również torebeczki o większej pojemności. Bogaty wybór smaków sprawi, że na pewno traficie w swój gust wybierając coś dla siebie, a także dla swoich bliskich. Poza kawami – producent oferuje również szeroką gamę herbat, tak więc dla tych, którzy nie przepadają za kofeiną, a także dla tych, którzy z jakiegoś powodu nie mogą jej pić - polecam herbaty Cup & You. Tak jak w przypadku kaw - na stronie zakupić można zarówno zestaw saszetek, jak również pełnowymiarowe torebki z niesamowitymi mieszankami zarówno na letnią jak i zimową degustację.
Producentów Cup & You poniosła wodza fantazji – oferują nam bowiem tak szeroką gamę smaków, że w życiu nie byłabym w stanie stworzyć sama takich kombinacji. Na każdej saszetce opisana jest instrukcja parzenia sporządzanego napoju. Przy zamówieniach powyżej 200 złotych - przesyłka gratis. Ceny poszczególnych kaw znajdziecie TUTAJ.

Jestem ciekawa czy znacie CUP&YOU, kupowaliście kiedyś w tym sklepie on-line? Zapraszam do aktywności w komentarzach, a marce dziękuję za możliwość nawiązania współpracy.



Czytaj dalej »

piątek, 21 lipca 2017

Slowly Veggie - zmień swój sposób myślenia!

Tego potrzebowałam. Czasopismo, które otrzymałam w ramach współpracy z wydawnictwem Burda International Polska sprawiło, że zupełnie zmieniłam swoje podejście do diety wegetariańskiej i wegańskiej. Może nie tyle zmieniłam - co poznałam. Jakie wyciągnęłam wnioski? Co takiego zmieniło się w moim rozumowaniu? Cóż, odkąd pamiętam, zawsze chciałam jeść zdrowo. Miałam nawet w swoim życiu okresy, w których to często odwiedzałam sklepy z ekologiczną żywnością i szukałam czegoś dla siebie. Ale tak naprawdę to za bardzo nie mogłam się tam odnaleźć. Chlorella, ksylitol czy quinoa - te nazwy nie mówiły mi absolutnie nic, w rezultacie czego sięgałam po batoniki muesli albo pospolite zioła typu pokrzywa czy mięta. Zawsze uważałam też, że zdrowa dieta to droga dieta. Nic bardziej mylnego. Są oczywiście produkty, za które zapłacimy sporo, ale tworząc zbilansowany, smaczny posiłek potrzebujemy jedynie niewielkiej ich ilości. Poza tym w diecie wegetariańskiej to warzywa i owoce stanowić powinny główny składnik potraw czy przekąsek, po które sięgamy w ciągu dnia, kiedy dopadnie nas ochota na słodkie.   
Wertując kolejne strony dwumiesięcznika Slowly Veggie uświadamiałam sobie jak wiele traciłam przez te wszystkie lata jedząc przetworzone jedzenie, fast-foody i inne śmieci z knajpek czy (o zgrozo!) budek niewiadomego pochodzenia :) Na wegetarianizm, ani weganizm nie jestem na razie zdecydowana ale za to zdecydowanie bardziej będę przyglądała się swoim posiłkom. W gazecie odnalazłam mnóstwo ciekawych przepisów na smaczne i zdrowe potrawy, poznałam również kilka ciekawych restauracji i pubów oferujących wegejedzenie. Co jeszcze spodobało mi się w czasopiśmie Slowly Veggie? Propozycje ekologicznych kosmetyków zawierających naturalne składniki, takich, które nie zawierają parabenów, silikonów i zbędnej chemii w zamian dając nam naturalne ekstrakty roślinne, oleje i witaminy. W Slowly Veggie znajdziemy również nowości książkowe, po które sięgnąć powinny zarówno osoby rozpoczynające swoją przygodę ze zdrową żywnością jak również zagorzali zwolennicy superfoodów.

Redaktor naczelna Slowly Veggie w pięknych słowach opisała czasopismo, myślę, że ja nie zrobiłabym tego lepiej bez dwóch zdań. Przeczytajcie sami - czy nie warto skusić się na to czasopismo? Magazyn o wegetariańskiej i wegańskiej kuchni z duszą.Niech żyje rewolucja! Niech żyje powerfood! Bogactwo smaków, lifestylowa bomba newsów i dobre samopoczucie. Zdradzamy, jak bez wyrzeczeń, zdrowo osłodzić sobie życie. Podpowiadamy skąd, czerpać dobrą energię i jak uzupełniać niedobory witamin. Mamy dla Was ekologiczną ceramikę hand made, drewniany design wprost od polskich projektantów, organiczną modę i porady o urbanjodze. Do wspólnego, roślinnego stołu zaprosiliśmy nieprzeciętne osobowości: Maię Sobczak, Nono, Annę Dereszowską, Mateusza Gesslera i Magdalenę Nowaczewską. Takie właśnie jest Slowly Veggie – uważne, otwarte na świat, podążające za trendami. Proponujemy Wam sposób życia w stylu Veggie.
Czytaj dalej »

poniedziałek, 10 lipca 2017

Moja współpraca z Burda International Media! Dwumiesięcznik Coaching

Witam Was bardzo cieplutko i zapraszam na najnowszy wpis. Jakiś czas temu udało mi się nawiązać współpracę z Wydawnictwem Burda International Media. Jest to jedna z największych światowych spółek mediowo - technologicznych, która prowadzi swoją działalność w 20 krajach. W Polsce od ponad 25 lat z pasją rozwija rynek mediowy, wychodząc naprzeciw zmieniającym się oczekiwaniom technologicznym i kontentowym odbiorców w każdym wieku (źródło).

Dzięki uprzejmości tejże firmy miałam okazję poznać dwa czasopisma, które nie ukrywam - bardzo przypadły mi do gustu. Opinia o nich jest jak najbardziej obiektywną i fakt, że obydwie gazety otrzymałam w ramach współpracy w żaden sposób nie wpłynął na moją ocenę. Pierwszą gazetą, o której chciałabym dzisiaj napisać jest dwumiesięcznik Coaching, o drugiej zaś dowiecie się w następnym wpisie.
Czytanie jest czynnością niezwykle korzystną dla naszego rozwoju. Na całym świecie są grube miliony fanów przenikania do obcych światów zawartych w książkach. Oprócz książek jednak warto również sięgać do gazet.
Od codziennej prasy po czasopisma- oferuje się nam bardzo szeroką paletę gatunków gazet, jakie możemy pochłonąć swoimi umysłami. Czytanie ich znacznie przyczynia się do naszego rozwoju bez względu na rodzaj, jednak istnieją takie gazety, które traktują min. o rozwoju samym w sobie. Wczytując się w nie zyskujemy dwukrotnie ponieważ ćwiczymy swój rozum, a przy okazji dowiadujemy się o innych sposobach by to osiągnąć.
Pragnę przedstawić Wam dwumiesięcznik Coaching. Osobiście zwykle wybierałam książki, jednak kiedy dostałam w rękę ten magazyn, wiele się zmieniło w moim podejściu. Skrupulatnie przeczesałam wszystkie strony magazynu i jestem niezwykle zadowolona z powodu wielu ciekawych rzeczy, o których się dowiedziałam. Moim zdaniem łatwo o to by dwumiesięcznik przypadł do gustu gdyż każdy znajdzie tam coś dla siebie- maniacy organizacji, ciekawi świata, pionierzy wspinaczek karierowych itd. Każdy z nas winien obierać odpowiednią drogę samodzielnie, by ograniczyć liczbę błędów warto sięgnąć po Coaching. Artykuły pomogą lepiej zrozumieć problemy, jakie dotykają nas każdego dnia i wskażą jak sobie z nimi radzić.
Nie zadeklarowałabym magazynku jako jeden z „tych dla mężczyzn”. Uważam, że każdy może zaopatrzyć się w egzemplarz Coachingu bez obawy o późniejsze rzucenie go w kąt. Dzieje się tak, ponieważ tematy poruszone w magazynie nie są płytkie, z uśmiechem na twarzy czytałam kolejne strony nie tracąc czasu na zgadywanie o czym będzie kolejny temat ponieważ bieżący porywał moje zainteresowanie całkowicie. Zachwyciło mnie  wiele wypowiedzi mądrych ludzi sukcesu, którzy skłonni są dawać wskazówki odnośnie pracy w biznesie czy organizowania swojego życia. Warto skorzystać z takiej pomocy tym bardziej, że czyta się wszystko bardzo przyjemnie.
Osobiście po przestudiowaniu gazety wyniosłam z niej kilka nauk, które przydadzą mi się nieco zmotywować do działania, zorganizować i sprawić, że moje działania będą przynosiły widoczne skutki. Uważam, że zrozumienie jak działa umysł ludzki może być kluczem do sukcesu w wielu dziedzinach, zatem jeśli jesteś nieszczęśliwa, bo nie możesz osiągnąć swojego celu, chwytaj za Coaching gdyż znajdziesz tam rzetelne wyniki badań naukowców często z zakresu tajemnic ludzkiego rozumu. Gorąco polecam Coaching dla kobiet i mężczyzn bez względu na wiek!
Kolorowe ilustracje, grafiki i profesjonalnie wykonane zdjęcia dodatkowo uprzyjemniają lekturę, gdyż jako wzrokowiec łatwo kojarzę obraz z tekstem.W Coachingu znajdziesz również propozycje najnowszych pozycji książkowych, które warto przeczytać.
Teraz dwumiesięcznik Coaching zaprenumerujesz taniej. Wchodzisz w to?! Zachęcam do zapoznania się z ofertą TUTAJ.

Jestem ciekawa co myślicie o tym czasopiśmie, znacie? Czytacie? Zapraszam do aktywności w komentarzach. 
Czytaj dalej »

niedziela, 9 lipca 2017

Maska złuszczająca LC+

Dzisiaj przygotowałam dla Was recenzję ostatniego już produktu, którego otrzymałam w ramach współpracy z portalem Only You. Tak jak wspominałam w poście TUTAJ - w tajemniczym pudełku odnalazłam aż dziesięć kosmetyków do pielęgnacji ciała i włosów jak również lakiery do paznokci i perfumy.

Maska złuszczająca do stóp w postaci nasączonych skarpetek to profesjonalny zabieg do domowego użycia. Maski tego typu zrobiły się w ostatnim czasie bardzo popularne i produkuje je większość firm kosmetycznych zarówno zagranicznych jak i polskich. Wysoko efektywna formuła oparta na kwasach owocowych, moczniku, a także ekstrakcie z kwiatów nagietka, aloesu i olejku z trawy cytrynowej sprawia, że po zastosowaniu skarpetek, po całym procesie złuszczania stopy stają się gładkie i miękkie. U mnie efekt złuszczania rozpoczął się po około jednego tygodnia, zakończył - po miesiącu od użycia.
Skład skarpetek złuszczających przedstawiłam powyżej. Skarpetki polecam, jednak nie jest to produkt, którego warto użyć teraz kiedy to wskakujemy w letnie buty i sandałki.
Czytaj dalej »

czwartek, 29 czerwca 2017

O perfumach NOU oraz lakierach firmy Bell i jej limitowanej edycji Secret Garden Nail Enamel

Dzisiejszy wpis poświęcam aż dwóm produktom, które otrzymałam w ramach współpracy z portalem Only You. Przyznam szczerze, że recenzowanie perfum, a także lakierów do paznokci sprawia mi od zawsze najwięcej kłopotu. Dla mnie jest to nie lada wyzwanie - gdyż na co dzień paznokci nie maluję kolorowymi emaliami, a jedynie odżywką. Jeśli chodzi o perfumy - ciężko ocenić jest mi nuty zapachowe, jednak w tym celu poprosiłam o radę moje niezawodne koleżanki, perfumomaniaczki.

Zacznijmy od owocowo-kwiatowej wody perfumowanej Secret Blanc NOU. 50 ml flakonik skrywa w sobie mieszankę takich nut zapachowych jak cytryna, biała herbata, rabarbar, ananas, jaśmin, peonia, żurawina, piżmo, paczula i bob tonka. Buteleczka skromna, przezroczysta - szklana. Atomizer w sposób prawidłowy rozpyla perfumki nie zacinając się i nie zapychając. Nic nie kapie i nie leci.
Zarówno ja, jak i moje koleżanki uznałyśmy, że Secret Blanc to idealna propozycja na wiosnę/lato. Nie jest to ciężki, otulający zapach, pomimo tego, iż świeżość cytrusów zmienia się w bardziej głęboki aromat. Ja wyczuwam w nim nutę szampana - nie wiem dlaczego, ale od samego początku te perfumki mi się z nim kojarzą. Produkt znika po kilku godzinach, trzyma się bardziej przy skórze niż otacza wokoło pozostawiając za sobą 'ogon' aromatu.

Drugim produktem, a właściwie to produktami jest limitowana edycja lakierów od firmy Bell, która nosi nazwę Secret Garden Nail Enamel. Jest to kolekcja przepięknych, wiosennych lakierów w kwiatowych odcieniach. Emalie bardzo ładnie pokrywają (poza dwoma pierwszymi od lewej), długo trzymają się na pazurkach i nie odpryskują. Pomimo niskiej ceny, jakość ich oceniam na bardzo dobrą. Szczególnie wpadł mi w oko ostatni odcień lakieru, rewelacyjnie prezentuje się zarówno na dłuższych jak i krótszych paznokciach. Pędzelek wykonany porządnie, dobrze trzyma się go w palcach. Manicure przebiega szybko i przyjemnie. Polecam.
Czytaj dalej »

czwartek, 22 czerwca 2017

Bandi Professional exfoliating creamwith mandelic acid & PHA | krem z kwasem migdałowym i polihudroksykwasami

Kremy z kwasami towarzyszą mi od kilku lat, testowałam ich naprawdę sporo, z różnych firm i o różnych stężeniach. 
Dzięki współpracy z portalem ONLY YOU miałam przyjemność poznać kolejny. Czy się polubiliśmy? Tego dowiecie się w poście.
Bohaterem dzisiejszego wpisu jest krem z kwasem migdałowym, a także polihydroksykwasami od firmy Bandi Professional. Produkt przypadł mi do gustu już od pierwszego zastosowania - nie podrażnił mojej cery, która choć należy do mieszanych, często sprawia mi małe psikusy i zachowuje się jak atopowa. Ten krem na szczęście nie wywołał na moich policzkach alergicznych 'placków'. 
Firma Bandi oferuje szeroką gamę produktów do pielęgnacji twarzy, ciała a także włosów. Krem, który otrzymałam w ramach współpracy należy do linii profesjonalnej. Producent opisuje ją w sposób następujący: Linia PROFESSIONAL została opracowana z myślą o osobach, które poszukują intensywnej pielęgnacji skóry w warunkach domowych. Kosmetyki wchodzące w skład serii bazują na produktach profesjonalnych stosowanych w gabinetach kosmetycznych, co przynosi skórze spektakularne efekty w postaci poprawy jej wyglądu

Zdaniem producenta, a także z punktu widzenia specjalistów, produkty, które w swoim składzie zawierają kwasy: owocowe, migdałowy, pirogronowy, azaleinowy, salicylowy czy polihydroksykwasy należą do produktów wielozadaniowych i stosowane są w pielęgnacji cery z następującymi problemami: 
• przebarwienia pigmentacyjne;
• trądzik i blizny potrądzikowe;
• łojotok i rozszerzone pory skóry;
• starzejąca się skóra, z utratą elastyczności i jędrności;
• bruzdy oraz zmarszczki mimiczne i statyczne;
• skóra zniszczona słońcem;
• nadmierne rogowacenie;
• skóra zszarzała i pozbawiona blasku.

Krem z kwasami marki Bandi polecam osobom, które tak jak i ja zmagają się z cerą mieszaną, kapryśną i taką, której trudno dobrać kosmetyk idealny. Bandi wygładził moją skórę i ładnie podomykał pory na nosie i czole. Nawilża - aż za, dlatego też stosujmy go z umiarem, oczywiście na noc. Rano nie zapominajmy o odpowiedniej ochronie UV. Produkt idealny na pory roku: wiosna, jesień i zima. Latem, kiedy słoneczko daje się we znaki proponuję zrezygnować z kwasów na rzecz innych, lżejszych kremików. Kwasy + promienie słoneczne to zdecydowanie nie jest dobre połączenie.
Ja swój krem postanowiłam wykorzystać do końca w inny sposób i choć produkt przeznaczony jest do pielęgnacji twarzy - zastosowałam go na uda, na których pojawiły się nieestetyczne krostki i co? I krostek nie ma! Krem idealnie sprawdza się jako balsam do ciała i tak polecam go również wykorzystać w letnie wieczory. Zawartość kwasu wygoiła moje krostki i przywróciła skórze miękkość, ujędrniła i poprawiła jej koloryt, który mam wrażenie - jest teraz bardziej wyrównany.
Czytaj dalej »

wtorek, 20 czerwca 2017

Miesiąc z marką Orphica | ORPHICA ESSENTIALS PURE ADVANCED EYE RENEWAL SERUM

Miesięczna kuracja z marką Orphica dobiegła końca. Na początku maja rozpoczęłam testowanie serum pod oczy, które otrzymałam w ramach współpracy z wyżej wymienioną firmą. Jakie wrażenia wywarł na mnie produkt? Czy zauważyłam rezultaty i czy warto zainwestować w ten kosmetyk? Zapraszam na wpis, a także zachęcam do aktywności w komentarzach, gdyż jestem bardzo ciekawa co myślicie o tym produkcie, czy go znacie i czy zamierzacie kupić go w przyszłości.

Na początek chciałabym poinformować Was o tym, iż markę, a także poszczególne produkty Orphica zaprezentowałam w poście miesiąc temu, odsyłam Was do linku- KLIK. Dzisiaj zapraszam Was na wpis podsumowujący moją kurację.

Serum pod oczy Pure zamknięty jest w 15 ml buteleczce z pipetką. Flakonik wygląda bardzo ekskluzywnie, bez zbędnych napisów, grafik etc.- jakość na najwyższym poziomie. Cena również z górnej półki ale uważam, że na kosmetykach do pielęgnacji okolic oczu oszczędzać nie można, gdyż większość produktów uczula i podrażnia delikatną skórę. Każde takie podrażnienie i nie trafiony kosmetyk przyczyniają się do starzenia skóry, która już sama w sobie szybciej traci blask i młodość niż na przykład skóra na policzkach czy czole. Serum Pure ma lekką konsystencję, którą przyjemnie się aplikuje. Produkt szybko się wchłania jednak warstewkę, którą tworzy wyczuć można przez dłuższą chwilę. Nie przeszkadza mi to, gdyż kosmetyk ten stosuję po wieczornym demakijażu, tuż przed pójściem spać. Producent zaleca nakładać za pomocą pipety kilka kropel serum  na oczyszczoną skórę pod oczami, następnie okrężnymi ruchami delikatnie wmasować produkt w skórę wokół oczu. Serum nie powoduje swędzenia ani szczypania. Nie zapycha także moich porów, a jestem mieszańcem, który często zmaga się z zanieczyszczeniami. Serum Pure sprawia, że czuję się zadbana, to taka odrobina luksusu na którą warto było sobie pozwolić i chociaż produkt otrzymałam za darmo do przetestowania, zamierzam kupić kolejną buteleczkę tego magicznego eliksiru, który jest bardzo wydajnym kosmetykiem i wystarcza na długo. Serum Pure rzeczywiście, zgodnie z obietnicami ujędrnia i regeneruje usuwając drobne pazurki i uelastyczniając skórę pod oczami. Zmniejszył również opuchnięcia, a także przyczynił się do rozjaśnienia cieni pod oczami, z którymi zmagam się już od dawna. Produkt polecam - jestem z niego w 100 procentach zadowolona.
Skład produktu (INCI): Aqua, Glycerin, Citrus Aurantium Amara Flower Extract, Snail Secretion Filtrate, Squalane, Propanediol, Soluble Collagen, Hydrolyzed Elastin, Hydroxyethyl Acrylate/Sodium Acryloyldimethyl Taurate Copolymer, Crambe Abyssinica Seed Oil, Caprylic/Capric Triglyceride, Spilanthes Acmella Flower Extract, Punica Granatum Fruit Extract, Sodium Hyaluronate, Enteromorpha Compressa Extract, Carthamus Tincotorius Bud Extract, Tocopherol, Hydrolyzed Caesalpinia Spinosa Gum, Caesalpinia Spinosa Gum, Hydroxyethylcellulose, Niacinamide, Panthenol, Beta-Sitosterol, Retinyl Palmitate, Methyl Methacrylate Crosspolymer, Squalene, Phenoxyethanol, Ethylhexylglycerin, Disodium EDTA, Sodium Hydroxide, Isohexadecane, Polysorbate 60, Parfum.


Czytaj dalej »

Copyright © Szablon wykonany przez Blonparia