wtorek, 28 marca 2017

Selfie Project raz jeszcze! Czyli recenzja dwóch pozostałych produktów otrzymanych w ramach współpracy | Chusteczki nawilżane do demakijażu i maseczka przeciw niedoskonałościom

Witam Was bardzo cieplutko i zapraszam na wpis poświęcony kolejnym produktom otrzymanym w ramach współpracy od firmy Selfie Project. Nie będę tutaj powielała wiadomości dotyczących marki, ponieważ opisałam ją bardzo dokładnie w TYM poście. Dzisiaj przygotowałam dla Was recenzje maseczki #NoStress oraz chusteczek nawilżanych do demakijażu twarzy #NoMakeUp. Zacznę od chusteczek.

Chusteczki z kompleksem oczyszczającym BioSiarka przeznaczone są tak jak i pozostałe kosmetyki tej firmy- dla skóry młodej z niedoskonałościami. Zapakowane w tradycyjne, znane doskonale wszystkim opakowanie, chusteczki długo zachowują świeżość- pod warunkiem oczywiście, że szczelnie je 'dokleimy'. 10 sztuk- bo tyle liczy paczka- kosztuje w Rossmannie około 4 złotych. Pachną bardzo ładnie, moim zdaniem nieco cytrusowo. Po wykonaniu demakijażu tym produktem buzia nie jest wysuszona ani ściągnięta. Dobrze usuwają podkłady, nieźle radzą sobie także z tuszem do rzęs, chociaż przyznaję, że okolice oczu wolę zmywać płynem micelarnym bądź wodą z dodatkiem żelu do mycia buzi. Chusteczki dodatkowo tonizują skórę, oczyszczając ją z nadmiaru sebum. Produkt idealnie nadaje się w podróż kiedy to zależy nam na tym, aby nie nosić ze sobą zbędnego bagażu. Na co dzień także polecam- aczkolwiek tak jak wspominałam, ostatnio stawiam na żele, które poza zmywaniem makijażu oczyszczają dogłębnie moją twarz pozostawiając uczucie świeżości. Chusteczki chwalę za dobry skład niezawierający parabanów, parafiny, alkoholu, a także demonicznych dla niektórych składników jakim są SLS i SLES.  Zawierają za to m.in aloes, allantoinę, proteiny owsiane. Powyższe sprawiają, że cera jest złagodzona i odpowiednio nawilżona. 

Ingredients: Aqua, Propylene Glycol, Sulfur, Hydrolyzed Oat Protein, Allantoin, Aloe Barbadensis Leaf Juice, Tocopheryl Acetate, Glycerin, PEG-7 Glyceryl Cocoate, Cetearyl Isononanoate, Ceteareth-20, Cetearyl Alcohol, Glyceryl Stearate, Ceteareth-12, Cetyl Palmitate, Polysorbate 20, Polysorbate 80, Potassium Sorbate, Sodium Benzoate, Benzoic Acid, 2-Bromo-2-Nitropropane-1,3-Diol, Ctiric Acid, Parfum, Geraniol, Limonene, Linalool, Imidazolidinyl Urea.

Drugim kosmetykiem, o którym chcę Wam dzisiaj opowiedzieć jest maseczka do twarzy z bioaktywnym węglem, mineralną glinką kaolin oraz 1% kwasem migdałowym. Ten produkt to dla mnie dodatek, uzupełnienie pielęgnacji kosmetykami marki SP. Warto sięgnąć po nią po to, aby doraźnie zadbać o swoją buzię. Maseczki (które tak często pomijam) mają za zadanie natychmiastowo poprawić kondycję skóry. Ta, powstała z myślą o młodych osobach borykających się z problemem pojawiających się wyprysków. Z racji tego, że ta przypadłość dotyczy również i mnie, bardzo chętnie zabrałam się za testowanie maseczki. Producent zapewnia nas, że produkt zmniejsza istniejące wypryski i zapobiega powstawaniu nowych, a także dogłębnie oczyszcza pory i zwęża je pozostawiając skórę matową i wyraźnie gładsza. Czy się z nim zgadzam? Po pierwszym zastosowaniu ciężko stwierdzić czy maseczka rzeczywiście radzi sobie z problemem zaskórników i czy w jakiś sposób wpływa na powstawanie nowych, ale na pewno oczyszcza skórę twarzy i sprawia, że staje się ona przyjemnie gładka. Zapach przypomina mi jakąś maść, ale to bardzo ładny aromat- świeży, miętowy? Niestety osoby o wrażliwej skórze muszą uważać. Ja ewidentnie wyczuwam działanie kwasu, który delikatnie 'obszczypuje' moją buzię, 1% to nie dużo, ale w połączeniu w bioaktywnym węglem otrzymujemy produkt mocno oczyszczający, złuszczający martwy naskórek. Skóra staje się zmatowiona.
Maseczka bardzo ładnie się rozprowadza, a saszetka wystarczy na dwie aplikacje. Stosując ją, zgodnie z zaleceniami- pozostawiam na 10-15 minut omijając okolice oczu. Zmywam letnią wodą. Koniecznie stosuję krem nawilżający lub mieszankę kwasu hialuronowego z olejkiem z pestek dyni. 

Ingredients: Aqua, Kaolin, Glycerin, Magnesium Aluminum Silicate, Betaine, Methylpropanediol, Mandelic Acid, Charcoal Powder, Allantoin, Aloe Barbadensis Leaf Juice, Panthenol, Eucalyptus Globulus Leaf Oil, Xanthan Gum, Phenoxyethanol, Ethylhexylglycerin, Potassium Sorbate, Sodium Benzoate, Diazolidinyl Urea.

Jestem ciekawa czy miałyście już okazję przetestować produkty marki Selfie Project. A może są wśród Was osoby, którym również udało się nawiązać współpracę i otrzymać do przetestowania produkty? Zapraszam do aktywności w komentarzach. 

Czytaj dalej »

czwartek, 23 marca 2017

Moja przygoda z Halier- czas start! | Szampon i odżywka Fortesse, suplement diety Hairvity.

Witam Was bardzo cieplutko i zapraszam na najnowszy wpis. Przedstawiam Wam Halier! Markę produkującą profesjonalne i wysokiej jakości kosmetyki do pielęgnacji włosów, a także kompleksy witamin. Produkty przeznaczone są zarówno dla kobiet jak i dla mężczyzn- aczkolwiek zestawy skierowane dla płci brzydszej różnią się od tych, które stosować powinny kobiety :) To duży plus- kobiety i mężczyźni mają zróżnicowane zapotrzebowanie w składniki mineralne i witaminy. Struktura włosów, a także problemy z jakimi się borykają także mają inne podłoże, toteż wyprodukowanie odrębnych specyfików skierowanych dla dwóch różnych grup docelowych moim zdaniem jest strzałem w dziesiątkę.
Kolejny plusik za kompleksowość - bardzo cenię sobie firmy, które oferują nam pełną linię produktów. Uważam, że warto jest stosować cały pakiet dostępny na rynku, wtedy efekt będzie bardziej zadowalający. Polecam także zwrócić uwagę na skład- bogaty, treściwy, zawierający naturalne składniki takie jak oleje czy ekstrakty roślinne. Szampon pozbawiony SLS i SLESów. W odżywce delikatny silikon pełniący funkcję ochrony przed uszkodzeniami mechanicznymi oraz ułatwiający rozczesywanie. Suplement

Dzięki uprzejmości marki Halier kilka dni temu, a dokładnie od wtorku- rozpoczęłam kurację mającą na celu poprawić stan moich włosów. W ramach współpracy kurier dostarczył mi paczuszkę z produktami do testów. W pudełeczku znalazły się szampon i odżywka do włosów Fortesse, a także nutrikosmetyk w postaci suplementu diety Hairvity.

  • Shampoo stimulating hair growth advanced hair booster formula- szampon przyspieszający wzrost  włosów i zapobiegający ich wypadaniu z formułą Advanced Hair Booster.
  • Conditioner boosting hair growth hair vitality complex formula- odżywka przyspieszająca wzrost  włosów i zapobiegający ich wypadaniu z formułą Hair Vitality Complex
  • Ideal hair nourishment with collagen amino complex- suplement diety zdrowe włosy od wewnątrz z formułą kolagen i aminokompleksem. 
Mam świadomość, że miesięczne stosowanie otrzymanych produktów nie przyniesie w pełni pożądanych rezultatów gdyż jest to zbyt krótki okres suplementacji. W przypadku większości witamin i minerałów na efekty zazwyczaj trzeba czekać kilka miesięcy- zobaczymy jak będzie w przypadku zażywania tabletek Hairvity. Po cichutku jednak liczę na przyspieszony wzrost moich włosów i zagęszczenie ich. Chciałabym także chociaż w małym odsetku wyeliminować problem wypadania włosów, a także poprawić ich kondycję. Dodatkowo przyjemnie będzie zauważyć efekt uboczny w postaci poprawy stanu mojej skóry i paznokci. 
Jestem ciekawa czy znacie markę Halier? W jaki sposób walczycie o piękne, zdrowe włosy? Jesteście ciekawe efektów? Bo ja bardzo! Zapraszam do aktywności w komentarzach.
Czytaj dalej »

niedziela, 19 marca 2017

Zastosowanie kwasu hialuronowego | recenzja 1% kwasu od Zrób Sobie Krem.

Witam Was bardzo cieplutko. Jak wiecie- powtarzam to dość często tworząc podobne tego typu wpisy- jestem zwolenniczką produktów o wszechstronnym zastosowaniu. Multifunkcyjność kosmetyków ma wiele zalet- oszczędzamy pieniądze, a także miejsce w naszej kosmetyczce, nie musimy zabierać ze sobą kilku nieporęcznych butelek w podróż, nie musimy dźwigać zbędnego bagażu. Dodatkowo wielozadaniowe kosmetyki sprawdzają się u mnie bardzo dobrze, nie rozumiem stwierdzenia, że 'jeśli coś jest do wszystkiego to jest do niczego'.

Kwas hialuronowy zakupiłam kilka tygodni temu na ZSK (Zrób Sobie Krem). W sieci znalazłam mnóstwo pozytywnych opinii, podbił on zarówno blogosferę jak i rynek kosmetyczny- ciągle pojawiają się nowe mazidła do pielęgnacji ciała z hialuronem w składzie.

Realizując zamówienie na ZSK zastanawiałam się jaką pojemność kwasu hialuronowego wrzucić do koszyka. Wybrałam najmniejszą buteleczkę - 30ml za 5.90. Na stronie dostępne są także rozmiary większe - 60ml, 115ml, 1kg, a nawet 5kg, ja jednak nie chciałam szaleć (miałam już w koszyku inne produkty do wypróbowania).

Żel hialuronowy z ZSK to bezwonna i bezbarwna substancja o żelowej konsystencji. Jeśli chodzi o wchłanialność- wszystko zależy od sposobu aplikacji- już wyjaśniam. Żel stosowałam na różne sposoby testując go jak tylko jest to możliwe. Początkowo aplikowałam go na suchą skórę dłoni i na twarz. Przezroczysta galaretka wchłania się w oka mgnieniu. Najpierw delikatnie się lepi, ale już chwilkę po tym pozostaje po niej śliska, przyjemna w dotyku skóra. Koleżanka poradziła mi, abym kwas hialuronowy używała na zwilżoną twarz- wtedy wchłania się owszem troszkę dłużej, ale podobno działa znacznie lepiej. Czy tak rzeczywiście jest? Warto spróbować i jednego i drugiego sposobu. Ja różnicy nie zauważyłam, więc stosuję na suchą skórę. Kwas hialuronowy łączę także z innymi składnikami. Bardzo lubię dodawać go do kremu pod oczy, do kremów do twarzy czy rąk, a także do oleju. Na buzię nakładam odrobinę mieszanki kwasu z olejem z pestek dyni. Takie serum stosuję na noc. Kilka razy zdarzyło mi się wkroplić kwas do jedwabiu do włosów z Green Pharmacy- nie przyspieszyło to przetłuszczania włosów, ani nie obciążyło kosmyków. Jak widzimy- kwas hialuronowy stosować można naprawdę na różne sposoby. Można więc puścić wodzę fantazji i stworzyć świetny, bogaty w skład kosmetyk za grosze.


  • Stosowany pod oczy otwiera spojrzenie. Sprawia, że skóra wygląda na mniej zmęczoną. Jest odświeżona i pełna blasku- zabrzmiało jak z reklamy, ale tak rzeczywiście jest. Stosowałam zarówno solo jak i z żelem pod oczy od firmy Yves Rocher, który już sam w sobie ma rewelacyjny skład. 
  • Buteleczkę kwasu mam przy sobie w pracy. Po umyciu rąk zamiast kremu używam niewielkiej ilości hialuronowgo cudeńka. Produkt nie wchłania się tak długo jak krem dlatego też od razu mogę zabrać się za swoje obowiązki. 
  • Dodatek do masek, odżywek i serum do włosów? Jak najbardziej. Kwas hialuronowy nawilża, zmiękcza włosy bez efektu obciążenia i bez przetłuszczania ich. 
  • Serum do twarzy- wieczorem po wykonaniu demakijażu i posmarowaniu buzi tonikiem odczekuję kilka chwil, a następnie aplikuję kwas hialuronowy. Moja mieszana cera skłonna do wyprysków nareszcie się uspokaja. Kwas łagodzi podrażnienia. Działa kojąco na małe ranki czy ropne wypryski. Nie wysusza, ale także nie blokuje porów. 
  • Olejowa mieszanka. Tak jak wcześniej wspominałam, do twarzy używam także połączenia oleju z kwasem hialuronowym. Stosuję olej z pestek dyni, który wyrównuje koloryt i nawilża buzię. Kwas dodatkowo działa zbawiennie na moją cerę, która przez antybiotykowy tonik (o nim napiszę oddzielną notką) szybciej się przesusza i jestem nieprzyjemnie napięta. 
  • Dodatkowo kwasu używam do pielęgnacji ust po wykonaniu cukrowego peelingu, wcieram w skórki wokół paznokci. 
  • NIE BÓJCIE SIĘ TEGO KWASU! Nie jest on ani troszkę straszny :)
Jestem ciekawa czy znacie kwas hialuronowy? czy go używacie i w jaki sposób? Zapraszam do aktywności w komentarzach. 
Czytaj dalej »

piątek, 10 marca 2017

Moja współpraca z firmą Selfie Project | Krem CC, skóra młoda z niedoskonałościami

Witam Was bardzo cieplutko. Jakiś czas temu udało mi się nawiązać współpracę z marką Selfie Project. W ramach współpracy otrzymałam do testów chusteczki do demakijażu twarzy, maseczkę oczyszczającą, a także krem CC, o którym  chciałabym Wam dzisiaj opowiedzieć. Na początek- kilka słów o marce. Selfie Project to linia kosmetyków stworzona do pielęgnacji skóry młodej z niedoskonałościami. Buzia młodej osóbki, wbrew pozorom, jest baaardzo wymagająca. Nastolatkowie, a także dwudziestoparolatki notorycznie zmagają się z niedoskonałościami, wypryskami, a także z błyszczeniem się spowodowanym produkowaniem nadmiaru sebum. 
Selfie Project obrało sobie za cel skutecznie zwalczyć wszystkie wyżej wspomniane problemy i sprawić, aby po latach okres wkraczania w dorosłe życie nie był jedynie przykrym wspomnieniem i żeby nie kojarzył się tylko z marzeniem o pięknej buzi i wyśmiewaniem przez rówieśników, którzy potrafią (mówię z własnego doświadczenia) nieźle uprzykrzyć ten czas. Selfie Project ze sztabem profesjonalistów na czele opracowało program pielęgnacji młodej skóry z niedoskonałościami, który składa się z czterech podstawowych kroków: oczyszczania, złuszczania, nawilżania i upiększania. Dzisiaj tak jak wspomniałam- recenzja kremu CC, natomiast za kilka dni postaram się zamieścić opinię o dwóch pozostałych produktach otrzymanych do testów, a także opowiedzieć Wam troszkę o innych kosmetykach od SP. 
Krem CC to delikatny krem koloryzujący stworzony z myślą o osobach młodych, borykających się z problemem zanieczyszczonej cery, skłonnej do wyprysków i błyszczenia się. Pozbawiony takich substancji jak: parabeny, SLS i SLES, a także olej parafinowy, idealnie nadaje się do stosowania każdego dnia. W swoim składzie zawiera bioaktywny węgiel oraz wyciąg z pink pamelo. Produkt przebadany jest dermatologicznie, toteż nie uczula i nie powoduje podrażnień. Nie jest testowany na zwierzętach. 
Skład (ingredients): Aqua, Glycerin, Isononyl Isononanoate, Cyclopentasiloxane, Boron Nitride, CI 77891, Octyldodecanol, Mica, Hydroxyethyl Acrylate/Sodium Acryloyldimethyl Taurate Copolymer, Dimethicone, Charcoal Powder, Citrus Paradisi (Grapefruit) Fruit Extract, Octyldodecyl Xyloside, PEG-30 Dipolyhydroxystearate, Polysorbate 60, Sorbitan Isostearate, Phenoxyethanol, Ethylhexylglycerin, CI 77499, CI 77491, Tin Oxide, Citric Acid, Parfum, Butylphenyl Methylpropional, Citral, Citronellol, Coumarine, Limonene, Linalool.
Jaka jest moja opinia o kremie CC od Selfie Project? Jest naprawdę delikatny, niestety posiadaczki cery wymagającej, które cenią sobie dobre krycie nie będą zadowolone. Produkt kryje jedynie drobne niedoskonałości- zresztą zgodnie z zapewnieniami producenta. Ujednolica koloryt bez efektu maski. Make up no make up? Jak najbardziej. Po nałożeniu kremu na buzię uzyskamy subtelny makijaż, wręcz niewidoczny. 
Bardzo polubiłam się z tym produktem, stosuję go do pracy używając jednocześnie pudru sypkiego lub w kamieniu, oraz na wyjścia z przyjaciółmi czy na chociażby zakupy. Czuję się pewniej ze świadomością, że 'mam na sobie makijaż'. Po wykończeniu pudrem, a także solo - krem CC nie roluje się, ani nie rozwarstwia, nie uwydatnia także suchych skórek i pierwszych zmarszczek. Nawilża. Obecność 'fotoczułych pigmentów' o których wspomina producent, sprawia, że buzia wygląda na świeżą i wypoczętą. 
Krem CC zamknięty jest w miękkiej 30 ml tubce. Produkt jest dość rzadki, mimo to wydajny. Ładnie pachnie, pudrowo-kwiatowy aromat bardzo przyjemny dla nosa, nie drażniący. Krem CC dostępny jest w jednym, uniwersalnym kolorze, wtapiającym się w odcień skóry. Jestem osobą o bardzo bladej cerze, produkt jest dla mnie idealny, niemniej jednak uważam, że osoby o ciemniejszej karnacji także będą z niego zadowolone. 
Produkty Selfie Project dostępne są w Rosmannie- zarówno w internetowej drogerii on-line jak i stacjonarnie. Nie są drogie, a ceny wahają się od 4 do 17 złotych. Krem CC jest najdroższy ze wszystkich produktów tej marki i kosztuje ok. 16.99. 

Jestem ciekawa co myślcie o kosmetykach marki Selfie Project. Miałyście okazję przetestować recenzowany przeze mnie krem CC bądź inne produkty tej firmy? Jak radzicie sobie/radziłyście z pielęgnacją cery młodej, wymagającej szczególnej pielęgnacji?
Zapraszam do zapoznania się z ofertą- KLIK.
Czytaj dalej »

niedziela, 5 marca 2017

Delia cosmetic, Good Foot fizzing bath bombs for feet | musujące kulki do kąpieli stóp

Witam Was bardzo cieplutko. W lutym postanowiłam skusić się na kolejnego już Shinyboxa- tym razem zakupiłam trzymiesięczną subskrypcję. Udało mi się skorzystać z promocji i wraz z Winter Spa otrzymałam również w gratisie drugiego boxa - Dobra Partia.
Dzisiaj przygotowałam dla Was recenzję musujących kulek do kąpieli stóp od Delii, ale już niebawem zamieszczę także kolejne wpisy prezentujące zawartość poszczególnych boxów.
Przyznam szczerze, że te musujące kulki nie zachwyciły mnie ani troszkę. Uważam, że jest to naprawdę zbędny produkt. Producent obiecuje, że kąpiel stóp z dodatkiem kuleczek: wybiela paznokcie, zmiękcza modzele i twardą skórę stóp, oczyszcza, odświeża i działa relaksująco.
Powiem tak: produkt rzeczywiście jest w stanie spełnić te oczekiwanie, ale to samo zrobi niemalże każdy płyn do kąpieli czy żel pod prysznic, w związku z czym nie kupię go ponownie.

Stosowanie: jedną lub dwie kuleczki musujące należy umieścić w ciepłej wodzie aż do rozpuszczenia się. Tutaj rozczarowanie- spodziewałam się, że kulki rozpuszczą się szybko natomiast ja musiałam rozkruszać je stopami :) Czy pachną? Nie wyczułam tego delikatnego aromatu odprężającego moje zmysły. Woda zabarwiła się na żółto. Stopy należy moczyć przez około 5 do 10 minut. Po tym czasie skórę delikatnie osuszamy ręcznikiem. Rzeczywiście jest ona przygotowana do dalszego zabiegu pedicure.

Opakowanie zawiera 12 kuleczek o średnicy około 1.5 cm. Zapakowane zostały w strunową torebeczkę chroniącą dodatkowo przed wilgocią. Kuleczki mimo to przechowywać należy w chłodnym i suchym miejscu. Ja swoje trzymam w lodówce.
Pomimo, że kuleczki nie zachwyciły mnie- zużyję je wszystkie. Jestem gadżeciarą i lubię kosmetyczne nowości, ale do tych kulek nie powrócę.
Znacie te kuleczki? Macie swoje lutowego ShinyBoxa? Zapraszam do aktywności w komentarzach.
Czytaj dalej »

czwartek, 2 marca 2017

Ambra - centrum perfum lanych | Moja opinia o zamiennikach / odpowiednikach z tej firmy.

Witam Was bardzo cieplutko i zapraszam na najnowszy wpis. Ambra, to polski, internetowy sklep on- line oferujący zamienniki znanych na całym świecie wód perfumowanych i toaletowych. W swoim asortymencie firma posiada również żele pod prysznic, antyperspiranty, a także wody po goleniu. Ambra to odpowiedniki perfum z górnej półki. Jak widzicie na zdjęciu powyżej- produkty z Ambry skradły moje serce i mam już całkiem sporą kolekcję przepięknie pachnących buteleczek o najróżniejszych pojemnościach.
Jeżeli już o rozmiarach mowa - Ambra oferuje nam możliwość zakupu perfum w trzech różnych flakonikach (35ml, 60ml i 108ml). Wszystkie wykonane są ze grubego, solidnego szkła; atomizery natomiast zdarzają się metalowe oraz plastikowe. Na butelkach naklejone są nalepki z numerem perfum. Zarówno na stronie jak i w katalogu każdy produkt ma swój kod. Uwaga- napisy bardzo szybko się ścierają.
Zanim przejdę do opisania czy warto skusić się na zamienniki tej firmy, kilka słów o możliwościach jakie daje nam Ambra. Otóż drogie Panie- rejestrujmy się! :) Po założeniu konta, za każde zrealizowane zamówienie otrzymujecie punkty lojalnościowe, które następnie wymieniacie na pieniążki, a te z kolei na kolejne buteleczki perfum- czy to nie cudowne? Dodatkowo na Ambrze bardzo często obniżone są koszty wysyłki co moim zdanie bardzo zachęca do zakupu w przypadku, kiedy zamawiacie mniejsze ilości perfum. Darmowa dostawa od 250 złotych.
Z Ambrą można również nawiązać współpracę. To troszkę takie bycie konsultantem. Czy się opłaca? Odpowiedź pozostawiam Wam odsyłając na stronę TUTAJ

Zamienniki z tej firmy są naprawdę rewelacyjne, moim zdaniem- najlepsze. Dlaczego? 
  • Po pierwsze podobieństwo do oryginału- no tutaj padłam! Uważam, że "Ambrowe aromaty" nie różnią się od markowych perfum.
  • Są bardzo trwałe. Oczywiście zabieram ze sobą do torebki buteleczkę, ale nie jestem zmuszona psikać się nimi co pół godziny.
  • Nie brudzą ubrań i nie pozostawiają śladów na materiale. Atomizer rozpyla delikatną mgiełkę. 
  • Nie uczulają i nie podrażniają mnie, nawet wtedy, kiedy stosuję je bezpośrednio na szyję, gdzie skóra jest wrażliwa i delikatna. 
  • Cena niska- to właśnie wpłynęło na moją ocenę przy określeniu ich mianem 'najlepszych'.
  • Flakoniki - od kiedy poznałam Ambrę nie stałam się posiadaczką kolejnych podłużnych buteleczek krzyczących - jestem podróbką! :)

Na stronie Ambry znajdziecie perfumy damskie takich marek jak
Armani, Beyonce, Bottega Veneta, Bruno Banani, Cacharel, Calvin Klein, Carolina Herrera, Chanel, Chloe, Chopard, Christina Aguilera, Cindy Crawford, Clinique, Coty, D&G, Davidoff, Dior, DKNY, Elizabeth Arden, Escada, Fendi, Gabriela Sabatini, Givenchy, Gucci, Guerlain, Hermes, Hugo Boss, Isabella Rossellini, Jean Paul Gaultier, Jennifer Lopez, Jimmy Choo, Joop, Justin Biber, Kenzo, Lacoste, Lady Gaga, Lancome, Lanvin, Laura Biagiotti, Lolita Lempicka, Marc Jacobs, Max Mara, Mercedes, Mexx, Michael Kors, Miyake, Moschino, Naomi Campbell, Narciso Rodriguez, One Direction, Paco Rabanne, Paris Hilton, Prada, Ralph Lauren, Rihanna, Roberto Cavalli, Thierry Mugler, Trussardi, Versace, Victor&Rolf, Yves Saint Laurent. 
oraz męskie zamienniki: Adidas, Antonio Banderas, Armani, Azzaro, Bvlgari, Calvin Klein, Carolina Herrera, Chanel, Clinique, D&G, Davidoff, Diesel, Dior, Escada, Givenchy, Gucci, Guerlain, Hermes, Hugo Boss, Jean Paul Gaultier, Joop, Kenzo, Lacoste, Mercedes, Miyake, Montblanc, Paco Rabanne, Prada Thierry Mugler, Tom Ford,

Poza podstawowych podziałem na męskie i damskie, Ambra określiła perfumy ze względu na typ zapachu jak i sugerowane zużycie. Uważam, że jest to świetny pomysł zarówno dla tych, którzy mają swoje ulubione nuty zapachowe, jak i dla tych, którzy gubią się w świecie aromatów.
Kategoria- typ zapachu prezentuje się następująco: drzewny, kwiatowy/orientalny, lawenda/paproć, orientalny/ambrowy/słodki, szyprowy/paczuli, świeży/cytrusowy/wodny/morski. 
Sugerowane użycie to podział na perfumy polecane na dzień i na wieczór.

No, uważam, że wyczerpałam temat w 100% :) Teraz Was zapraszam do aktywności w komentarzach. Jestem ciekawa waszej opinii. Znacie Ambrę? Używacie zamienników czy sięgacie po 'oryginałki'? 
Czytaj dalej »

Copyright © Szablon wykonany przez Blonparia